Wilhelm Grapow wrócił do przeszłości, do 1852 roku. A wszystko dzięki uczestnikom gry miejskiej "Historia Pewnej Znajomości".
Ale w sensie że co?
Wilhelm Grapow, czyli XIX wieczny architekt, autor projektu wrocławskiego dworca, przeniósł się
w czasie, specjalnie na ślub Koparki i Zegara, bohaterów bloga, opowiadającego o prowadzonej największej kolejowej inwestycji na Dolnym Śląsku. Tuż przed przyjęciem weselnym, bo to był główny pretekst wizyty Grapowa, ktoś podał mu truciznę... Kto i w jaki sposób to zrobił? Jaki miał motyw? Jak znaleźć na czas antidotum, aby architekt wrócił do przeszłości? I… zdążył zaprojektować dworzec Wrocław Główny. Aby odpowiedzieć na te pytania wcale nie był potrzebny Bogusław Wołoszański. Z całkiem niezłym wynikiem udało się to właśnie zawodnikom gry miejskiej...
Co odkryli gracze:
Grapowa otruł Zombie.  Choć właściwie to von Wolfenstein, który za życia też był architektem. Przegrał jednak z Grapowem konkurs na projekt wrocławskiego dworca. Pełen nienawiści i chęci zemsty – pod postacią zombie – cały czas pozostawał w podziemiach dworca, czekając na wendetę! I wreszcie, po przeszło 150 latach nadarzyła się okazja, kiedy to Wilhelm przenosząc się w czasie przybył do Wrocławia! Wolfenstein podstępnie dodał mu do kawy truciznę...
Rozwiązanie intrygi okazało się trudne, ale wykonalne. Prawidłową odpowiedź udzieliły 4 drużyny spośród 50, które wystartowały w południe z Ogrodu Staromiejskiego w miasto aby szukać rozwiązania.
Żeby tego dowieść, należało porównać artykuł z XIX-wiecznej gazety, wspominający o Wolfensteinie, ze znalezioną na trasie wizytówką, która wskazywała z kolei na kostnicę. Bo to właśnie w kostnicy mieszkał Zombie.
Na szczęście gracze zdążyli na czas. Chemik, podczas gry pracujący w swoim laboratorium z pomocą uczestników przygotował właściwe antidotum, które postawiło na nogi Grapowa. Wilhelma i Dworzec udało się uratować!!!
Ślub?
Drobny szczegół to taki, że z powodu tych wszystkich zawirowań, do ślubu Koparki i Zegara jednak nie doszło... Okazało się, że koparka – jak każda kobieta – zmienną jest i postanowiła wstrzymać się z tą decyzją: "Świadoma praw i obowiązków uroczyście oświadczam, że ślubu nie będzie" - stwierdziła. Mówiła też coś, że nie chce aby wyszły z tego "Historie Sformalizowanych Znajomości" i że przecież miłość jest najważniejsza. To by się nawet zgadzało, biorąc pod uwagę, że jej dziadek kombajn Z040 / KZS-3, zwany później Bizonem, widziany był 50 lat temu w okolicach Woodstock. Ale w czasach kiedy trwają dyskusje nad ustawą o związkach partnerskich... Zegar przyjął to z godnością :-)
Wszystko gra:
W etapie terenowym gry wzięło udział ponad 200 osób, które wybiegły na wrocławskie ulice
w poszukiwaniu wskazówek. Zaangażowanie wszystkich uczestników było godne podziwu. Poziom trudności był wysoki, zadania ambitne, gracze nie mieli nawet podanych dokładnych punktów, gdzie czekały na nich zadania. Same zaś zadania były bardzo zróżnicowane, od pytań dotyczących historii dworca i ciekawostek, przez zadania sprawnościowe i logiczne, aż po angażowanie przechodniów
i zapraszanie ich do wspólnej zabawy. Piosenki śpiewane na Rynku, przez "ożywione" pociągi - nie należały do rzadkości w tym dniu.
Równolegle w Ogrodzie Staromiejskim też się działo! Duży wybór atrakcji, od quizów i piosenek, po zagadki o tematyce chemicznej. Ogromnym zainteresowaniem cieszył się plastyczny konkurs na projekt elewacji dworca, skierowany do dzieci. W świetle nowozaakceptowanej kolorystyki Wrocławia Nowego Głównego - wygląda na to, że najmłodsi radzą sobie z tym tematem równie dobrze co konserwatorzy :) Zgromadzonych w Ogrodzie odwiedził też Andrzej Ziemiański, pisarz, autor bloga o wrocławskim dworcu
i architekt. Opowiadał m.in. o swoich doświadczeniach okołodworcowych, zarówno literackich jak
i osobistych. Bardzo widowiskowy okazał się późniejszy pokaz przygotowany przez chemika Lucjana. Zgromadził on wielu widzów, którzy przyglądali się jak syczy, paruje, bulgocze, pojawia się i znika substancja w rękach „magika”. Żaden uczestnik nie ucierpiał podczas chemicznych eksperymentów, niektórzy nawet wzbogacili się o chemiczną wiedzę i nagrody. 
And the winner is:
Najlepsi w grze, czyli rozwiązywaniu kryminalnej zagadki okazali się: Anna Sobczak, Tomasz Chudzik
i Adam Ptak czyli Tęczowe Kucyki. To pierwsze miejsce.
Druga w rankingu drużyna: Tytus, Romek i A'Tomek, czyli Alicja Kubiak, Dagmara Olczak, Patryk Włodarski (ale nie wiemy kto był Tytusem, kto Romkiem a kto A'tomkiem ;), a trzecie miejsce przypadło drużynie Tik-Tak, którą tworzyli: Karolina Dukiel, Emilia Maliszak, Katarzyna Plesiak, Paulina Potyrała, Adrian Jeżewski. Specjalna Komisja do spraw gry miejskiej postanowiła wyróżnić także szczęśliwą drużynę nr 13, czyli Dream Team w składzie: Paula Fortuna, Hubert Jaworski, Damian Gajecki, Jakub Maciejewski, za "otarcie się" o truciciela i podium oraz niesamowitych Podróżników w czasie (Katarzynę Płońską, Witolda Płońskiego, Wojciecha Kaliszewskiego), którzy swoimi strojami zaskoczyli wszystkich!
A oto co o grze mówią sami zwycięzcy:
"Bawiliśmy się znakomicie! Skupiliśmy się wyłącznie na dobrej zabawie, więc wygrana była dla nas ogromnym zaskoczeniem, co było widać i słychać. W równym stopniu zadziwił nas też unikalny charakter całej imprezy. Żałujemy jedynie tego, że ta wyśmienita gra tak szybko się zakończyła. Zdecydowanie najtrudniejsze było znalezienie postaci oraz wydedukowanie faktycznego biegu wydarzeń i możliwych motywów, które kierowały podejrzanymi. Na szczęście pomagali nam w tym niesamowicie uzdolnieni animatorzy.  Mieli super kontakt z uczestnikami a swą grą, kostiumami i charakteryzacją stworzyli fantastyczny klimat. Bardzo spodobały nam się zadania, zwłaszcza te, które wyznaczali nam animatorzy-kolejarze - interakcja z przechodniami była sporym, acz interesującym wyzwaniem." Tomasz Chudzik, Tęczowe Kucyki
Wszystkim przyjaciołom dworca w imieniu Wilhelma Grapowa oraz samego Wrocławia Głównego gorąco dziękujemy! Do zobaczenia w dworcowej czasoprzestrzeni :)
 
 







   


Przyjaciele Dworca