- No to teraz drżyjcie maszyny! – krzyknęła froterka. – Najechałam na otwór wentylacyjny podziemnego parkingu. Fotografujcie!

- Ale co? – zapytał laptop konserwatora, który najwyraźniej miał pełnić rolę fotoreportera.

- No mnie! – froterka była wyraźnie oburzona. – Jak na parking wjedzie samochód, zrobi się od dołu podmuch i podwieje mi wszystkie, froterskie frędzle.

- Aha – domyślił się komputer administracyjny. – To będzie taki remake zdjęcia z Marylin Monroe, jak jej sukienkę podwiewa na kracie systemu wentylacji metra! Najsłynniejsze zdjęcie w historii.

- A bzdura – zdenerwował się laptop. – Najsłynniejszym fotografikiem na świecie był Robert Kapa i nigdy nie robił zdjeć Marylin Monroe.

- No ale mnie możecie zrobić – denerwowała się froterka. – Zaraz mnie podwieje!

- Jeśli chcesz, żeby cię podwiało to czemu stoisz na kratce ściekowej, durna?

- To to nie jest wentylator?

Postanowiłem się wmieszać do tej kłótni.

- Spokój! O co chodzi z tymi zdjęciami, że tak się żołądkujecie?

Przetykacz podjechał z boku.

- Oj szefie, wszystko stąd, że nasze witrynki są zaklejone szarym papierem. To jeszcze z budowy zostało. No i do czasu aż ktoś je wynajmie to ludzie postanowili ozdobić je zdjęciami. Wszystko zostanie wyklejone folią One Way Vision, a na tym umieszczą fotografie z XIX i XX wieku. A potem zdjęcia z remontu, no i uznaliśmy, że tam już powinny się znaleźć maszyny. I stąd pomysł na sesje. Powtarzamy z udziałem maszyn najsłynniejsze ujęcia w historii.

- Hm. Pomysł niezły ale…

Przetykacz wszedł mi w słowo:

- A ja sam pomyślałem, ze ozdobą naszej kolekcji powinno być twoje zdjecie, szefie.

No nie, podlizuje się – pomyślałem, ale po chwili przyszła druga myśl: no czemy, przecież ma rację.
Na głos powiedziałem jednak:

- No dobrze, tylko proszę nie stylizować mnie na żadną Marylin Monroe. Niech już to będzie stylistyka tego… Roberta Kapy. Najsłynniejszego fotografika.

- Nie ma sprawy – ucieszył się laptop. – To może zrobimy remake zdjęcia: „Śmierć hiszpańskiego żołnierza”?

- Nie, nie no. Wybierz coś innego.

- Może „Śmierć na plaży w D-Day”? „Śmierć w Dien Bien Phu”?

- No co on? Same śmierci fotografował?

- Mogą być jeszcze „Trupy w Paryżu”!

- Nie! Kogoś żywego poproszę!

- OK, robi się. Podnieś wskazówkę do góry, szefie. Dobrze… Ok. Zrobione.

- Ufff. A było to powtórzenie jakiego zdjęcia?

- „W Pałacu Zjazdów przemawia Lew Trocki!”.