Pogoda w tym roku jakby współgrała ze stanem mojego ducha. Ulewa za ulewą, burza po burzy, kłęby chmur pędzących gdzieś w dal, rzadko pojawiające się, blade słońce. A jeśli już zrobi się jasno to przychodzi upał, skwar i spiekota… I taki jest mój los. Nostalgia.

- Niektórzy nazywają to splinem – przygadywał mi Przetykacz. – No ale jak się ma ponad sto lat to może być również otępienie starcze.

- Przestań.

- Nie mogę przestać. Tu wokół dzieją się rzeczy naprawdę ważne, a ciebie jak najdzie to zaczynasz wzdychać do księżyca, a rano z niewyspania ledwie odpowiadasz na pytania. 

Nie było powodu, żeby zaprzeczać.

- No może – powiedziałem.

- Stary, ty popatrz na siebie -  Przetykacz nie dawał za wygraną. – No tylko zerknij do lustra. Ja ci mówię, że być może masz otępienie starcze, a twoją jedyną reakcją jest: „no może”. Tak się nie da żyć. Powiedz nareszcie co się dzieje.

Zerknąłem na dociekliwego gada ale byłem w takim dołku, że nawet nie chciało mi się go ochrzanić.

- To miłość – wyznałem sam zaskoczony tym co powiedziałem.

Opuścił przednią kamerę i smętnie pomerdał kablem.

- Miłość – powtórzył cicho. – Miłość.

- No – czułem, że obwisły mi wskazówki. – Beznadziejny przypadek.

- No… - zerknął na mnie podejrzliwie. – A konkretnie o kogo chodzi?

No tak. Przecież go tu nie było ani razu przez ostatnie dwa lata. Skąd miał wiedzieć?

- Widzisz podczas remontu zakochałem się w… - ze wzruszenia straciłem na chwilę głos.

- No przecież wiem, że w zegarzycy! Ale powiedz coś bliżej. Jaka jest? Starożytna, jak ty, nowoczesna, elektroniczna? Ma wskazówki, wyświetlacz, czy przesuwne tarcze?

- Zakochałem się w koparce!

Przetykacz spadł z gzymsu, na którym siedział. Na szczęście w ostatniej chwili chwycił się kablem uchwytu do lampy i dyndał teraz gdzieś poniżej klnąc jak szewc.

- A w czym problem? – stęknął nareszcie kiedy skończył mu się zapas inwektyw. – Dała ci kosza?

- Nie. Wprost przeciwnie. Ale wysłano ją na jakąś budowę z dala od cywilizacji, nie wiadomo gdzie, nie ma maszyn komunikacyjnych i nie mogę z nią pogadać… i w ogóle…

- I tylko tyle? – najwyraźniej nie mógł czegoś zrozumieć bo szeptał coś o staruchach z muzeum.
A też o głupich maszynach budowlanych wśród których się obracałem. – A mogę ci polepszyć humor?

- Niby jak?

- Jutro cię z nią skontaktuję!

Teraz ja o mało nie spadłem na dół.