Przetykacz bardzo się starał ale ciągle coś mu nie wychodziło.

- A może spróbujemy przez słupy telegraficzne? – wpadł właśnie na następny pomysł.

- No nie… słupy telegraficzne to rzadkość dzisiaj. A poza tym moja Koparka jest gdzieś na budowie,
z dala od centrum miasta. Gdzie tam słupy telegraficzne?

- No to przez linie wysokiego napięcia!

- Takie linie są, owszem, w pobliżu budów za miastem. Ale na pewno nie w miejscu gdzie stosuje się ciężkie koparki. Toż to zaprzeczenie wszystkim zasadom bezpieczeństwa.

- No to skontaktujmy się z nią przez telefony komórkowe…

Byłem bezlitośny:

- Ten temat już przerabialiśmy. Ja tu namówię telefon jakiegoś pasażera, żeby mi pomógł, on połączy się z telefonem jakiegoś budowlańca, który będzie akurat w pobliżu Koparki. Owszem to może się udać.
Na kilka sekund, zanim pasażer nie pójdzie dalej, spoza zasięgu mojego głosu, a budowlaniec nie ruszy do swoich zadań. Nie ma szans na rozmowę. Tylko „cześć”, „cześć” zdążymy powiedzieć.

Przetykacz zrobił smutną minę. Ceniłem go za to, że chciał pomóc ale sam nie widziałem wielkiej szansy. Zastanawiałem się nad tym wiele razy. Nic mi nie wychodziłem.

- Dajmy już spokój na dzisiaj – powiedziałem. – Patrz, zbierają się chmury, pewnie znowu będzie lało.

- Może… Zaraz! – małe urządzeniem podskoczyło nagle. – Co powiedziałeś? Chmury?!

- No… zbierają się. Pewnie niedługo będzie ulewa.

- Nie o to chodzi. Chmury! – był wyraźnie podniecony. – Nam nie chodzi o telefony komórkowe!
My potrzebujemy smartfonów!

- A jaka to różnica? – zapytałem.

- One mogą się porozumiewać przez chmurę obliczeniową – widząc, że nie rozumiem dodał: - przez chmurę informatyczną. Wirtualnie! To nie musi być prawdziwe połączenie! Po prostu rozmowa się toczy pomiędzy dwoma rozmówcami. Ale niekoniecznie przy użyciu tylko dwóch telefonów. Może być
i dziesięć słuchawek, nawet sto! W rozmowie może uczestniczyć każdy smartfon, który jest w pobliżu,
a ma łączność z chmurą! I dlatego nie jest ważne czy urządzenie, z którego korzystasz w danej chwili będzie dłużej w zasięgu twojego głosu. Jak się oddali, chmura połączy się z następnym w pobliżu… Musze to sprawdzić! – Przetykasz posługując się kablem sprawnie zsunął się z gzymsu obok mnie
i gdzieś pobiegł. – Łączność! Łączność! – pokrzykiwał w biegu.

Acha, zapaleniec. Nie podzielałem jego optymizmu. Niby jak się łączyć przez chmurę? Zerknąłem do góry. E tam, bajki.

A samotność dokuczała coraz bardziej. Tęsknota sprawiała się, że przypominały mi się wszystkie wiersze o rozstaniu, błądzeniu w ciemności, pustce. Cierpiałem strasznie. Nostalgiczne obrazy przesuwały mi się przed oczami, umysł przywoływał wspomnienia…

- Hej, czy jest ktoś tam w tej pustce?! – ostatnie zdanie wypowiedziałem na głos.

- Jest! – usłyszałem nagle głos mojej Koparki, ciepły i kojący.

Hurra! Przetykaczowi się udało!