Prawdę powiedziawszy, mając tyle lat ile mam, często zastanawiam się czy świat, który mnie otacza jest światem realnym. Czy to tylko moje zwidy? Majaki, zaklętego w tryby i sprężyny umysłu? Zapytacie pewnie co mnie skłoniło do takich konstatacji?

No, a jak nazwać widok Przetykacza, który śmiga w nocy przez hall kasowy z wielką ścierą na swoim wysięgniku ciągnąc na kablu wielkie wiadro wypełnione jakimś płynem? Czy realne są dochodzące zewsząd okrzyki, a kierowane pod adresem Ośmiornicy: „nasikaj tu trochę! O jeszcze, jeszcze!”? Czy wreszcie normalne są gaśnice owinięte w nasączone czymś koce przeciwpożarowe, które toczą się po posadzce starając się dotrzeć do najbardziej zakurzonych miejsc?

Przyglądałem się temu jakiś czas w milczeniu, potem jednak zawołałem zastępcę. Ledwie zdołała się zatrzymać nie rozbijając niczego, tak biegł gdzieś z pudłem proszku.

- Co się dzieje? – zapytałem inteligentnie.

- Gdzie? – odparł z równie mocnym zacięciem intelektualnym.

- No na dworcu. Czemu wszyscy zamienili się w sprzątaczy? I to jakichś dziwnych?

Rozejrzał się wokół jakby pierwszy raz hall kasowy widział.

- Gdzie ty tu sprzątaczy widzisz, szefie? – odparł z oburzeniem. - Toż to sami artyści!

Wiele już określeń słyszałem na zawód sprzątacza. Nawet „konserwator powierzchni płaskich”.
Ale „artysta”? To chyba pierwszy raz.


- Artyści mówisz? A gdzie płótna i farby, gdzie glina, pióra albo kamery?

- Oj to instalacja artystyczna, szefie. To nie my, to ludzie wymyślili. Kulturalne, eksperymentalne przedsięwzięcie artystyczne, audiowizualne, powstałe z potrzeby poszukiwań nietypowej formy wyrazu na zadanej i zastanej przestrzeni. Ludzie myli audiowizualnie wiaty pocztowe przed dworcem. No jak oni tam, to my tu. Ot co!

- Myli audiowizualnie? – spytałem.

- Tak.

- No to bądź taki dobry i przynieś mi tu rury, zbiorniki, krany, zawory i klucz francuski.

- Dobrze szefie – runął, żeby wykonać rozkaz ale zatrzymał się po sekundzie. – A po co ci to wszystko? – zapytał zdziwiony.

- No przecież sam mówiłeś, że to instalacja artystyczna – skrzywiłem się lekko. – Skoro artystów już macie to potrzebny wam jeszcze instalator!