Myślałem, że co jak co ale sprawa praw autorskich nie dotyczy naszego dworca. Literatura, muzyka
czy filmy to tak, ale my? Nigdy w życiu. Myliłem się jednak.

Przetykacz przybiegł w stanie najwyższego podniecenia. Nawet jego elektroniczny ogon zaplątał się
w chwytak i przeszkadzał w poruszaniu się zasłaniając widok.

- Skopiowali nas! - krzyknął mój asystent nie mogąc się uspokoić. – Skopiowali cały dworzec! Piraci atakują!

- Jacy piraci? Uspokój się.

- A wcale, że się nie uspokoję – powiedział na przekór. – I to nie jest łatwa sprawa. Idziemy do sądu!

- Zaraz, zaraz, wyjaśnij mi o czym ty w ogóle mówisz?

- O nielegalnym piractwie! – rozdarł się znowu. Nie miałem pojęcia skąd w tym małym urządzonku aż tyle energii. Baterie mu jakieś nowe kupili, czy co?

- Jaśniej proszę.

- Tuż obok ZOO powstał park miniatur gdzie znajdują się kopie (nielegalne!) najpiękniejszych budynków
w Polsce. Każde dziecko może sobie tam przyjść i zobaczyć nasze najcenniejsze zabytki. A wśród innych pereł architektury, jako jedyny z Wrocławia, jest nasz dworzec. Siedmiometrowej długości!
To jawne pogwałcenie praw autorskich.

Westchnąłem.

- No nie do końca się z tobą zgodzę. Nasz projektant Grapow umarł ponad siedemdziesiąt lat temu
i prawa autorskie przestały już obowiązywać stając się własnością publiczną. Całego społeczeństwa.
A to, że jesteśmy w parku miniatur potraktowałbym jako wyróżnienie. I to specjalne.

Jakby na potwierdzenie moich słów połączył się z nami przez Internet główny komputer z magistratu.

- Słyszeliście już o tym skandalu z miniaturami? – powiedział bez wstępów. – Czy u was też już wszyscy pokłócili się z tego powodu?

Spojrzeliśmy na siebie z Przetykaczem z promiennymi uśmiechami wyrażającymi pełną i wzajemną akceptację. Byliśmy nieźle wytrenowani. Mafia przecież zawsze musi z zewnątrz wyglądać na monolit.

- A o czym mówisz? – zapytałem.

- No jak to? Stworzono park miniatur, a tam brakuje najwspanialszych wrocławskich budowli. Jak choćby Ratusz i Hala Stulecia!

- Zaraz… Przyznasz chyba, że w parku obok Hali Stulecia głupio jest budować miniaturę Hali Stulecia, nieprawdaż?

- No może – przyznał. – Ale gdzie nasz wspaniały Ratusz? To skandal!

- Współczujemy - w głosie Przetykacza słychać było tak wielkie pokłady nieszczerości, że gdyby był Pinokiem to jego nos dawno już powinien przebić słuchacza na wylot. – Współczujemy serdecznie – usiłował nie chichotać głośno ale powstrzymywał się z najwyższym trudem.

- A może nie spełniacie jakiegoś kryterium? – zastanawiałem się głośno. – Na przykład kryterium piękna?