Na środku hallu głównego ustawiono ogromną walizkę. Była dużo większa niż stojący człowiek, dłuższa niż małe auto. Stała sobie cholera wiec po co. Umknął nam moment montażu i nie zdążyliśmy zapytać maszyn, które brały w nim udział co takiego robią właściwie. No i teraz klops. Z ludźmi przecież nie rozmawiamy, a żadna z dworcowych maszyn nie ma pojęcia do czego służy ta dziwna konstrukcja.

Żartujemy sobie z niej z Przetykaczem.

- Może jakiś olbrzym zostawił? Przyjechał, zobaczył ukochaną, zaczęli się obejmować i tak poszli do domu?

- Romantyk. A może olbrzym przyjechał, zobaczył prokuratora z policją i listem gończym na nazwisko Guliwer, no to zaczął uciekać. Bez bagażu łatwiej.

- Pesymista. A może olbrzym rozdeptał jakiegoś człowieka, zmartwił się, w szoku odstawił walizkę
i przygniótł dwóch następnych?

- Ty powinieneś horrory pisać, szefie – Przetykacz patrzył smętnie w dół. – Ale tak poważnie interesuje mnie czemu niektórzy ludzie podchodzą do walizki i przytykają do niej czoło?

- Patrzą na coś co jest w środku. Tam są takie małe, metalowe otworki z szybkami.
Wiem od automatycznej froterki.

- Cholera… a co w środku?

- Nie wiem. Maszyny tam nie zaglądają, a z ludźmi przecież nie możemy rozmawiać.

Obaj popatrzyliśmy na siebie. No tak. Zadanie było wyznaczone. Tylko jak je zrealizować? Dworzec był co prawda zamykany na noc, ale zawsze się ktoś kręcił wokół. A to ochrona, a to personel, który sprzątał. Ale przecież przeciwności są tylko po to, żeby je przełamywać. Szybko dogadaliśmy się
z kamerami przemysłowymi, które na monitorach ochrony zaczęły wyświetlać obraz idealnie pustego hallu. Kiedy w środku naprawdę nie było nikogo zeszliśmy jakoś ze swoich stanowisk i pędem przypadliśmy do otworków.

- I co widzisz? – zapytałem Przetykacza. – Bo u mnie są tylko kolorowe, rozmazane plamy.

- U mnie są slajdy pokazujące historię remontu naszego dworca.

- Ach, szlag, moje stanowisko jest popsute – szybko zamieniliśmy się miejscami. – No nie! Tu też są tylko rozmazane plamy!

- A u mnie slajdy – nagle Przetykacz popatrzył na mnie uważnie. – Szefie, a ile ty masz lat?

- No przecież wiesz, że sto pięćdziesiąt. Nie zawracaj mi głowy. Trzeba komuś zgłosić, że tu wyświetlają tylko głupie plamy!

- Szefie… a kiedy ostatnio byłeś u okulisty?