Na szczęście pucowanie peronu piątego zakończono o czasie. Ustawianie gablot również skończyło się o czasie. Dostojni goście przyjechali na czyste, lśniące i gotowe!

Na pewno zapytacie dlaczego skoro spodziewaliśmy się gości nie dekorowaliśmy hallu kasowego? Odpowiedź jest prosta. Nie odwiedzali nas wcale ludzie, a właśnie maszyny. Trochę się zagalopowałem. Ludzie też byli, ale przyszli wyłącznie po to, żeby oglądać maszyny. A odwiedzili nas nie byle jakie sławy. Na przykład Gagarin czyli lokomotywa ST44. Byli u nas także: SM3, Ls40-5434, SP30-194 oraz SM41-126! No czemu robicie takie miny? Przecież to lokomotywy! Tyle tylko, że dziś trudno już je zobaczyć. Wielu ludzi ich widok dostarczył trochę wzruszeń. Pamiętali je z dawnych czasów. 

Były też wagony pasażerskie – wielu, naprawdę wielu ludziom kojarzące się z wakacjami i młodością. Były i wagony towarowe i to historyczne jak choćby pruski Blatt IId8 z 1907 roku.

Hitem jednak okazał się autobus szynowy. Przejazd dziwadła budził wręcz aplauz. Ale najciekawsze były zestawy naprawcze jak choćby pociąg sieciowy PS00 M/40B. Jest to mobilna maszyna umożliwiająca naprawę i konserwację sieci trakcyjnych bez wyłączana ruchu na drugim torze.

Ja osobiście salutowałem jednak staremu kumplowi – samochodowi ratownictwa technicznego Unimog. Ta, tak, znamy się nie od dziś. I wiem dobrze, ze jeśli stanie się coś niedobrego, on pierwszy ruszy na pomoc. Bo ucieleśnia sens naszego istnienia. Jest jakby wcieleniem naszej nadrzędnej zasady: KOLEJ MUSI BYĆ ZAWSZE W RUCHU!

Ech, powspominało się z kumplami stare czasy. A jak zapadła noc, oczywiście musiałem pochwalić się moją Koparką, która przyjechała nas odwiedzić. Impreza, którą zorganizowaliśmy… A może nie. Po co pisać o prywatnych sprawach.

W takim razie tylko jedno oświadczenie: pijany węglem parowóz, który nad ranem śpiewał na torach nie był przywidzeniem. Drodzy ludzie, którzy przechodziliście obok, a potem uciekaliście w popłochu: nie musicie iść do psychiatry i tłumaczyć się ze zwidów, to działo się naprawdę.