Dzień był bardzo ciężki. Przyjechała delegacja kolejowców z Niemiec i… Chociaż nie. To nie byli ludzie, którzy zajmowali się pociągami tylko właśnie dworcami. Jak więc to powiedzieć? Może tak: przyjechała delegacja dworcowców z Niemiec i trzeba było oprowadzać. Wszyscy byli przygotowani do ewentualnego cucenia, reanimowania, wachlowania i podawania zimnej wody kiedy delegaci zaczną mdleć z zachwytu. Na szczęście okazali się odporni. Poza głośnymi okrzykami entuzjazmu żadnych strat nie zanotowano.

Niemniej trwanie w gotowości przez kilka godzin, dopinanie wszystkiego i dbanie o każdy szczegół sprawiło, że wieczorem byłem już bardzo zmęczony. Przetykacz zresztą też. Tyle spraw… Siedział właśnie skupiony nad kawałkiem papieru.

- Co tam czytasz? – zapytałem.

- Jutrzejszą gazetę – Wyjaśnił.

Nie krzyknąłem „jakim cudem jutrzejszą” bo już mnie przyzwyczaił do swoich dowcipów i sztuczek.

- I co w niej piszą o jutrzejszym dniu? – spytałem.

- Coś strasznego się u nas stanie w nocy.

- Dlaczego?

- Zacytuję fragment artykułu: „Wezwana przez okolicznych mieszkańców policja odkryła ślady ogromnych gąsienic, które zmiażdżyły zaparkowane przed dworcem samochody. Ktoś potężnym, pancernym pojazdem forsował dworcową bramę, niszcząc zabytkowe drzwi, wybijając szyby. Zarysowaniu uległy wszystkie ściany na drodze do głównego hallu, a kafle na podłodze popękały…”

- I co niby przewidujesz? Niby jakie monstrum przyjedzie tu w nocy?

- E tam, zaraz monstrum. Ale wiesz, właśnie rozpoczyna się budowa hotelu na terenie starego dworca PKS. I twoja koparka od dzisiaj już tam jest…

Nie dałem mu dokończyć.

- Hurra! Hurra!

- Szefie! – podskoczył przestraszony. – Uważaj bo się urwiesz albo szkło ci pęknie! Bogowie wszystkich maszyn, szefie! Nie musisz pędzić na przestrzał przez plac, umówiłem wam spotkanie w podziemnym parkingu. Maszyny na wjazdach już uprzedzone!

Nie słuchałem go. W jutrzejszej gazecie nie będzie opisów wielkich gąsienic, które zmiażdżyły samochody po drodze. Będzie opis karoserii podziurawionych przez wielkie wskazówki!