- Dostaliśmy koszulkę! – rozległy się krzyki. – Dostaliśmy koszulkę!

- Asystent! – krzyknąłem do Przetykacza. – Dowiedz się o co tam chodzi!

- Ależ ja wszystko wiem, oczywiście.

Spojrzałem na niego z pewną dozą podziwu. Od kiedy załatwił sobie u mnie posadę sekretarki… tfu! Asystenta, trzeba przyznać, że zgadywał moje życzenia. A w każdym razie dysponował prawie każdą informacją, z którą chciałbym się zapoznać. Tak, tak, pamiętam dobrze rady starych ojców rewolucji: żadna informacja nie może pochodzić tylko z jednego źródła. Dla komfortu władzy oprócz wszystkowidzącej Ośmiornicy, potrzebny jest także… Przetykacz. Mały, wredny, wścibski,
z mikroskopijną kamerką, którą może wcisnąć wszędzie.

- No to czemu się tak awanturują?

- Doceniono nas! Sam wojewoda powiedział, że jesteśmy zwycięzcami Euro 2012.

- Dlaczego nas?

- Bo jesteśmy jedną z najważniejszych inwestycji infrastrukturalnych na Euro. Wygraliśmy z innymi!

- A co ma do tego koszulka?

- Oj, to taki zwykły, piłkarski gadżet. Z numerem, naszą nazwą. Taka sportowa koszulka.
Maszyny idą właśnie, żeby ci to nałożyć.

- Aha... Co?! Jak to mi nałożyć?

- A komu się należy?

- Ale ja nie jestem człowiekiem! Będę w tym głupio wyglądał! Zrób coś natychmiast...

- Wybacz – Przetykacz zaczął się powoli wycofywać. – Ale ja nie jestem Belfegorem uzbrojonym w młot pneumatyczny. Nie będę z nimi walczył.

- No ale… pomóż jakoś!

Mała maszyna zwiadowcza zawahała się na chwilę.

- Hm, dobra rada to też pomoc, więc ci poradzę.

- Co?

- Nie rób głupiej miny jak ci będą to nakładać. Na pewno ktoś będzie robił zdjęcia, a po co masz być gwiazdą You Tube’a w kategorii „pijany zegar wykrzywia się do obiektywu”.