Brady Kurtz stanął za sterami suwnicy o nośności 50 ton podczas trzeciej edycji Betard Challenge w hali produkcyjnej Betard w Długołęce. Zawodnik Betard Sparty Wrocław miał do wykonania zadanie polegające na podniesieniu, przetransportowaniu i ustawieniu sześciu przygotowanych sześciennych elementów w wyznaczonym obszarze. Wyzwanie odbyło się w przemysłowej scenerii, gdzie normalnie powstają betonowe prefabrykaty.
Na czym polegało wyzwanie?
Zadanie polegało na operowaniu hakiem suwnicy tak, by chwycić i przenieść sześć sześciennych puf o wymiarach 45×45×45 cm. Każdy element miał zamontowany uchwyt przeznaczony do zaczepienia hakiem. Punkt docelowy został oznaczony taśmą i miał wymiary około 2×3 m. Elementy rozstawiono w różnych częściach hali, więc każdy transport wymagał precyzyjnego ustawienia.
Jakie trudności napotkał operator?
Lekki ładunek okazał się źródłem problemów ze względu na bezwładność i kołysanie podczas podnoszenia. Trafienie hakiem w wąski uchwyt wymagało dokładnego wyczucia pozycji i perspektywy. Gwałtowny ruch groził zerwaniem ładunku, a z każdą ustawioną pufą malały marginesy błędu przy wypinaniu haka. Kurtz komentował pierwsze próby mówiąc: "Mocno się buja. To bujanie to problem. Najważniejsze, żeby utrzymać hak prosto".
Co wynika z akcji?
Organizatorzy serii po raz trzeci przygotowali test dla zawodników Betard Sparty, tym razem zapraszając australijskiego żużlowca do pracy z ciężkim sprzętem. Pokaz miał uwypuklić różnicę między precyzją wymaganą na torze a specyfiką pracy operatora suwnicy z lekkim, podatnym ładunkiem. To była trzecia odsłona Wyzwanie Betard.