W doniesieniach z XIX i XX wieku opisane są napady i morderstwa przy drogach prowadzących do zamku, przestępstwa na terenach książęcych oraz włamania do rezydencji Hochbergów. Te wydarzenia dotyczyły pracowników majątku, mieszkańców okolicznych miejscowości i przyjezdnych. Część spraw nie zakończyła się jednoznacznym wyrokiem, co pozostawiło w źródłach wiele niejasności.
Jakie zbrodnie miały miejsce w XIX wieku?
5 lipca 1874 roku okolicę Książa i Szczawienka poruszyło zabójstwo 31-letniej Lydia Kadelbach. Ciało znaleziono w miejscu zwanym Kesselbusch, przy potoku Salzbach. Urzędowy komunikat opisuje gwałt i uduszenie; zaginęły kolczyki, broszka oraz szydełkowana, szara sakiewka z niebieską gwiazdą. Brakowało jednego buta i małego klucza z czterema nacięciami. Władzom przekazano szczegółowy rysopis mężczyzny podejrzewanego o udział w zbrodni: około 40 lat, wysoki, silnie zbudowany, ciemne lekko kręcone włosy, ciemne oczy, wąsy, duży siniec pod prawym okiem i jasne dłonie.
Wieczorem 9 października 1875 roku znaleziono ciała dwóch kobiet o imieniu Ernestine. Ernestine Reuprich, 32 lata, została odnaleziona przy drodze strzegomskiej z ciężkimi obrażeniami głowy; w tym samym czasie odkryto ciało 27-letniej Ernestine Homann przy Alei Wiśniowej na drodze do Książa. W relacjach prasowych pojawiły się informacje o ranach głowy, rabunku i gwałcie w przypadku jednej z ofiar. W śledztwie pojawiali się podejrzani, między innymi czeladnik kowalski August Mätzig, lecz brak jest danych o ostatecznym rozstrzygnięciu wszystkich spraw. Prasa informowała także o innych atakach, na przykład ciężkim pobiciu mieszkańca Dolnego Szczawna o nazwisku Rosemann, co skłoniło do spekulacji o ewentualnym seryjnym sprawcy.
W listopadzie 1885 roku w lesie zwanym Laxenberg odnaleziono ciało w szóstej miesiącu ciąży Pauline Unger. Śledztwo prowadziło do Paula Waltera, znanego też jako Bartsch; lokalna gazeta "Waldenburger Wochenblatt" pisała, że mężczyzna przyznał się do uduszenia i że motywem była zazdrość.
Co wydarzyło się w XX wieku — profanacje i kradzieże?
W czerwcu 1908 roku znaleziono zamordowanego Johanna Dumencika, 34-letniego robotnika pochodzącego z Chorwacji, zatrudnionego przy przebudowie zamku zainicjowanej przez księcia Hansa Heinricha XV von Hochberg-Pless. Ciało odnaleziono w toalecie gospody "Zur Stadt Breslau" w Świebodzicach; prasa pisała o morderstwie i rabunku.
W grudniu 1910 roku książęce mauzoleum zostało sprofanowane. Doniesienia obejmowały przekaz o psie policyjnym Lordzie, który rzekomo podjął trop, oraz późniejszą informację lokalnej prasy, że sprawcami mieli być uczniowie świebodzickiej szkoły. Relacje nie podają pełnych, spójnych ustaleń ani ostatecznych wyroków.
W okresie międzywojennym i w latach 1919–1935 pojawiały się zgłoszenia kradzieży z zamku. W grudniu 1935 roku prasowe relacje wymieniały skradzione monety, medale, kosztowne papierośnice, biżuterię, złote pierścienie, w tym obrączki z nazwiskiem Hochberg i pierścień z imieniem Hansa Heinricha XI. Gazety ostrzegały przed kupowaniem skradzionych przedmiotów, nie podając jednak personaliów sprawców ani dalszych losów skradzionego majątku.
Co pozostało po zbiorach i kto o to zabiega?
Badania Romualda Łuczyńskiego wskazują, że po II wojnie światowej część zbiorów zamkowych trafiła do magazynów i do instytucji, na przykład do Muzeum Narodowego we Wrocławiu oraz w mniejszym zakresie do Muzeum w Wałbrzychu, natomiast wiele przedmiotów rozproszyło się w rękach prywatnych. Profesor zwraca uwagę, że po wojnie panował chaos, a zabezpieczanie zabytków nie było priorytetem administracji. Zamek dysponował niegdyś obszerną biblioteką, liczącą prawdopodobnie około 50 tysięcy woluminów; dziś odnajduje się zaledwie pojedyncze egzemplarze pochodzące z tej kolekcji. Fundacja Księżnej Daisy von Pless zajmuje się gromadzeniem dokumentów i materiałów związanych z historią Książa.
Jak wygląda Książ dla współczesnych odwiedzających?
Zamek Książ zachował status jednej z głównych atrakcji Dolnego Śląska. Obiekt powstał w XIII wieku i na przestrzeni wieków przechodził przez ręce Piastów, królów czeskich i innych władz; ród Hochbergów zarządzał nim od XVI do XX wieku i odpowiadał za liczne przebudowy. W obiekcie udostępniane są trasy zwiedzania dzienne i nocne, w tym podziemia oraz tarasy i sale reprezentacyjne. Palmiarnia, zlecona przez księcia Jana Henryka XV Hochberga dla księżnej Daisy, znajduje się w centrum Wałbrzycha, w odległości około 2 km od zamku.
W publikacjach turystycznych podano przykładowe ceny biletów: normalny bilet obejmujący zamek, palmiarnię, tarasy i podziemia kosztuje 75 zł, a ulgowy 65 zł. Są też tańsze opcje bez zwiedzania podziemi — odpowiednio 59 zł i 49 zł.
Palmiarnia mieści w sobie ponad 250 gatunków roślin, a wewnętrzne ściany wykonano z tufów wulkanicznych sprowadzonych z Etny.